|
Krzysztof Maurer, młody, posiadający
specjalistyczne wykształcenie sadownik z Zarzecza,
znalazł sposób - jak się wydaje - na
zagospodarowanie owoców, które rodzi łącka ziemia.
Postawił na przedsiębiorczość.
Przysłowiowym strzałem w dziesiątkę okazał się
pomysł uruchomienia własnej tłoczni. Rumiane
jabłka trafiają do butelek w formie pysznego soku.
Sadownicy, których w gminie Łącko jest
przynajmniej kilkudziesięciu, mają - jak większość
parających się tą profesją - większe lub mniejsze
problemy ze zbytem owocowych plonów. Nielicznym
udało się nawiązać kontakty z dużymi korporacjami
handlowymi, inni rozwożą owoce po okolicznych
miastach, m.in. Nowym Targu, Zakopanem i
najbliższej okolicy.

Krzysztof Maurer gospodarzeniem na własny rachunek
zajął się od 1996r. Choć jego tereny sadownicze,
liczące zaledwie 4 ha, na których rosną jabłonie,
trochę grusz i śliw, nie należą do największych w
gminie, to jednak i jemu z trudem przychodziło
zbywanie zbiorów. Postanowił jakoś temu zaradzić.
Pojeździł trochę po świecie, podpatrzył co trzeba,
poczytał fachową literaturę i uruchomił... własną
tłocznię do owoców.
- Takie działanie nie jest czymś oryginalnym w
krajach zachodnich - mówi - Tam bezpośrednio w
gospodarstwach ogrodniczych produkuje się ok. 25
proc. całości wytwarzanych soków.
Sadownikowi z Zarzecza nie marzy się oczywiście
konkurowanie z potentatami przetwórczymi jak
Tymbark czy Hortex, bo tego typu małe zakładziki
przydomowe muszą nastawić się na inny typ
produkcji - na rozlew "jabłka w płynie". Żelazną
regułą przy wytwarzaniu tego soku jest to, że nie
może być w nim żadnych konserwantów, cukru ani
wody. Podlega on tylko pasteryzacji.
By ruszyć z produkcja, musiał na wstępie
zainwestować. Kupno prasy, zestawu do cedzenia,
filtracji i pasteyzacji pochłonęło ok. 100 tyś.
zł,
- Linia technologiczna jest w fazie rozruchu -
mówi. - O pełnej produkcji będzie można jednak
mówić bezpośrednio po zbiorach jabłek, kiedy ich
soczystość jest największa. Zaletą moich soków
jest z pewnością to, że zawierają one wszystkie
składniki i witaminy, jakie znajdują się w
świeżych owocach. Jak poradzę sobie ze zbytem ? Na
razie przecieram szlaki. Chcę spróbować dostaw
bezpośrednio pod drzwi klienta, realizując niejako
zamówienia "na telefon". Jeśli pomysł chwyci, być
może podejmę się produkcji soków z gruszek, czy
owoców miękkich. |